czwartek, 2 sierpnia 2018

PAPIEROWE KUBECZKI



Cieszące się dużą popularnością wśród kawoszy papierowe kubeczki, sieją prawdziwe spustoszenie. Z pozoru papierowe, wydają się nieszkodliwe. Jednak ich recykling jest praktycznie niemożliwy.


Mój romans z papierowymi kubeczkami rozpoczął się w szkole średniej. Na korytarzu postawiono automat z gorącą czekoladą, a do zestawu były dołączone zielone kubeczki z plastikową nakrywką. Papierowe kubki zachwyciły mnie od samego początku. Pamiętam, jak pierwszy raz mknęłam korytarzem na kolejne zajęcia, a w dłoni trzymałam napój z gorącą czekoladą. Czułam się dosłownie jak bohaterka serialu „Kochane kłopoty”. 


W końcu zaczęłam zauważać, że tych jednorazowych kubeczków jest już za dużo. Chociaż dalej zdarza mi się, nabyć gorącą czekoladę, to robię to, zdecydowanie rzadziej. Nie chcę przyczyniać się, do ciągle powiększającego kubeczkowego śmietnika. 

Cały ten bigos rozpoczyna się z początkiem XX wieku, kiedy jego wynalazca Lawrence Lullen w 1907 roku opracował automat do wody z jednorazowymi kubkami. Jaki miał w tym cel? No cóż, według mnie w większości genialnych wynalazków przyświeca jeden cel – pieniądze. Sam L. Lullen uważał, że picie z jednorazowego naczynia, będzie dużo bardziej higieniczne i dobre dla zdrowia, niż korzystanie ze wspólnych naczyń wielorazowego użytku. 


Papierowe kubki odniosły prawdziwy sukces, który trwa do dzisiaj. Wielorazowe naczynia szybko zastąpiły jednorazowe. 

Dlaczego są nieekologiczne?

Papierowy kubek, nie jest papierowy. Każde papierowe naczynie jest pokryte warstwą polietylenu, co sprawia, że kubek nie może zostać poddany recyklingowi. W Wielkiej Brytanii istnieją dwie firmy recyklingowe, które mają taką możliwość. Pierwsza z nich nie podejmuje nawet próby recyklingu, druga firma, przetwarza je w niewielkiej ilości. 


Anglicy rocznie produkują 2,5 mld kubeczków rocznie. 

Od kiedy ograniczyłam produkowanie śmieci, widzę jak inni z umiłowaniem, produkują coraz większą górkę śmieci. Często widzę, jak podczas szkółki z języka niemieckiego, kursanci biorą po kilka kubeczków. W jednym zrobią herbatę, w drugim kawę i każdy kubeczek wsadzą do kolejnego, żeby podczas transportu z bufetu do sali lekcyjnej się nie poparzyć. Następnie kubek zostanie wyrzucony, a do napoju wzięty kolejny nowy. Wystarczyłoby przez całe zajęcia używać jednego, tego samego kubka. Wtedy z 4 zmarnowanych kubków, byłby tylko jeden. Biorąc pod uwagę, że zajęcia trwają 9 miesięcy, przez ten okres, jedna osoba zużywa 36 jednorazowych kubków. Teraz trzeba to pomnożyć przez wszystkich kursantów i już powstaje nam gigantyczna sumka. 




Jeśli idę do kawiarni, staram się brać kawę na miejscu. Jeśli chcę wziąć kawę na wynos, nie zapominam swojego kubka. Sam Starbucks oferuje zniżkę w wysokości jednego złotego za to, że konsument przyjdzie z własnym kubkiem. 

W teorii możliwość recyklingu istnieje, ale w praktyce wszystko wygląda inaczej. Nie ma co liczyć, że wielkie kawiarnie zainwestują nagle w szybko rozkładające się naczynia, za milion monet. Najlepsze rozwiązania są najprostsze. Zamiast czekać na to, jak ktoś coś z tym zrobi, zrób to sam.

Korzystajmy z wszystkiego z głową na karku, jeśli już zapomnieliśmy kawy z domu, swojego termosu, lub po prostu wolimy gorący napój prosto od baristy, wybierzmy takie rozwiązania, które nie zaśmiecą nas samych.


2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy wpis. Osobiście uważam, że ładny, szklany kubek jest lepszym dopełnieniem wizerunku niż ten papierowy z oklepanym logiem kawiarni. Co z resztą widać na zdjęciu w poprzednim poście. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) Myślę, że szklany kubek nie dość, że jest bardziej estetyczny to jeszcze wygodniejszy. Ja nie przepadam za piciem przez te śmieszne plastikowe pokrywki, a jak napój jest zbyt gorący to kubek zawsze się wygina. Pozdrawiam ♡

      Usuń