piątek, 4 stycznia 2019

MANIA POSIADANIA


Pieniądze się zarabia, żeby wydawać. Wydajemy na rzeczy, których często nie potrzebujemy. W pewnym momencie mamy więcej i więcej nowych rzeczy. Z łatwością wydajemy na przedmioty materialne, a potem mamy wymówki, że nie stać nas na podróże, naukę języków obcych, spotkanie ze znajomymi czy teatr.


Netflix wydał ostatnio nowy program. Sprzątanie z Marie Kondo to program, w którym sympatyczna Japonka pokazuje jak uporządkować swoje życie przez porządki w domu. Tak na marginesie, na pewno nie zostanę wielką fanką tego programu i jakoś do gustu przypadły mi inne programy o podobnej tematyce. Tutaj dla mnie za dużo sentymentalności.

Marie Kondo dzieli porządkowanie na kilka etapów. Zaczyna od ubrań, wszystko z szafy ląduje na łóżku. Właściciele całej tej sterty mają obowiązek przejrzeć wszystko. Stwierdzić, która rzecz przynosi im radość, a która nie. Jeśli ktoś zdecyduje się wyrzucić coś ze swojego życia, musi najpierw podziękować tej rzeczy za wspólne lata. Jak wspomniałam na początku, dla mnie to jest zbyt sentymentalne. Zdaję sobie jednak sprawę, że dla wielu osób, zwłaszcza zbieraczy, takie zachowanie może być pomocne.

Nie chciałabym jednak rozpisywać się na temat programu. Chwilkę chciałam poświęcić na moich obserwacjach.

Każdy w domu ma szafę z pierdolniczkiem. Ja mam w tym mieszkaniu karton. Trzymam tam przedmioty, które codziennie używam jak leki, chusteczki, lub ładowarki. Mam tam również pilniczek, plastry, ściereczkę, w którą zawijam kanapki i lampkę do laptopa. Wszystkie te przedmioty są mi potrzebne. 


Wszyscy uczestnicy programu mają masę rzeczy w domu. Ciekawi mnie, co jest przyczyną takiego gromadzenia. Nie chcę namawiać do pozbywania się wszystkich rzeczy, tak żeby w domu zostało samo łóżko, jedno krzesło, jeden kubek, dwie koszule i jedna para spodni. Taki radykalny minimalizm nie jest dla każdego, ale nie jestem w stanie zrozumieć, jaka jest potrzeba posiadania aż tylu przedmiotów.

Kiedyś sama gromadziłam. Staram sobie przypomnieć, czym się wtedy kierowałam. Kupowałam przeważnie to, co było tanie. W gimnazjum lubowałam się w biżuterii z sieciówek. Lubiłam ubrania na przecenie, ponieważ kosztowały grosze. Nie zawsze to, co trafiało do mojej szafy, podobało mi się. Więc dlaczego to wszystko robiłam? W jakimś stopniu na pewno ulegałam szybkiej modzie. Chciałam mieć to, co będzie podobać się innym i to, co inni noszą. 


Nie szanujemy tego, co mamy. Kto nie ma w domu starych zdjęć, które walają się po jakiś pudłach? Biżuteria rodzinna, która leży zabrudzona w jakiś kilku szkatułkach. Dobre rzeczy, które lubimy, ale od paru lat nie mamy czasu zanieść ich do naprawy. Wiec kupujemy nowe, bo tak jest szybciej. 

Mam dwa plecaki i dwie torebki. Pudło na instaxa i suszarkę, oraz pudełko z zimowymi rzeczami i wielo torbami + używaną wielokrotnie folię bąbelkową do przewożenia słoików.  Wszystko ładnie umieszczone w szafie na górze, pochowane w pudełkach nie sprawia bałaganu. 


Wystarczy szanować to, co mamy. Dzisiaj naprawdę ciężko jest wydobyć odrobinę czasu na przejrzenie starych zdjęć i ułożenie ich należycie w albumie. Na wyczyszczenie biżuterii i przechowywaniu jej w jednym miejscu. Naprawieniu rzeczy zamiast kupowania nowych. Szanujmy i dbajmy o nasze rzeczy, żeby mogły służyć nam na lata. Nie musimy nikomu udowadniać, że nas stać. Trzeba w końcu wyjść z tej bańki, że posiadanie to jedyny sens życia.

Jeden odcinek Marie Kondo bardzo mocno mnie wzruszył. Wdowa musiała pożegnać się z rzeczami po swoim mężu. Kiedy w końcu oddała kilkanaście kilogramów jego ubrań, powiedziała: Mogę pozbyć się jego rzeczy, ale wspomnień o nim nikt mi nie zabierze. To, co powiedziała, jest bardzo pięknym i trafnym stwierdzeniem. To jacy jesteśmy, powinno nas definiować, nie to, co posiadamy. Wolę mieć mniej i dać więcej światu, niż mieć więcej …niczego.





2 komentarze:

  1. Ja na razie obejrzałam tylko dwa odcinki tego programu, nie wiem czy zostanę fanką. Chyba nie odpowiada mi ten amerykański sposób bycia i ci ludzie, którzy mimo wszystko nie zawsze rozumieją chyba dlaczego pozbywają się rzeczy i dlaczego nie powinni już kupić nowych. Nie wiem skąd bierze się mania posiadania; może dlatego, że chcemy być podobni do ludzi, których podziwiamy, chcemy tego samego życia, relacji itp. Pamiętam, że sama miałam problem z nadmiernym posiadaniem, kiedy próbowałam zmienić moje życie, żeby przypominało czyjeś inne :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie miałam identycznie. Chyba uważałam, że jak będę posiadać takie rzeczy jak ktoś kto mi imponuje to stanę się taka jak ta osoba. Głupie myślenie. Ja obejrzałam więcej odcinków ale ten program nie może mi coś przypaść do gustu. Najbardziej denerwują mnie ludzie, którzy dopuszczają do tego a potem płaczą między tymi kartonami, że za dużo, że nie ma miejsca.

      Usuń