czwartek, 23 kwietnia 2020

NATURALNIE Z PUDEŁKA | KWIECIEŃ 2020


kwiecień 2020, kosmetyki anturalne

Naturalnie z pudełka to paczka niespodzianka z kosmetykami o naturalnym składzie. Jest to dobry pomysł, aby poznać nowe marki i przetestować nowe produkty. Ma to jednak spory minus. Zamawiając taką paczkę niespodziankę, nie znamy całej zawartości zamówienia. Koszt pudełka z wysyłką to około stu złotych. Wartość przesyłki przekracza cenę, którą płacimy za zestaw. Co ciekawego było w edycji kwietniowej 2020?

Zacznijmy z grubej rury. Na pierwszy rzut produkt, który w całym zestawieniu jest najdroższy. Serum przeciwstarzeniowe żurawina i granat – Cashee, 69,00 zł/ 10 ml Od zeszłego roku moja cera zmaga się masą problemów, ale daleko jej do problemów ze starzeniem. Urodzę mam dosyć dziecięcą, więc produkty przeciwstarzeniowe są na szarym końcu moich potrzeb kosmetycznych. To nic, bo olejek podaruję komuś bliskiemu. Nic się nie zmarnuje.
Serum jest w szklanym opakowaniu z pipetką. Ma bardzo przyjemną oleistą konsystencję i przepiękny zapach.

kwiecień 2020, cashee - serum przeciwstarzeniowe

Drugi produkt spodobał mi się najbardziej. Jest to mus do twarzy peach & amber – Naturalne Atelier, 59,90 zł/50 ml, który bardzo ładnie pachnie i przyjemnie rozprowadza się na ciele. Jeśli mam być szczera, jestem rozczarowana jego opakowaniem. Plastik wygląda trochę badziewnie i psuję mi to całą estetykę. Rozumiem plastikowe opakowania w tanich i kiepskich jakościowo kosmetykach. Jednak produkty naturalne z tej półki cenowej lepiej prezentowałyby się w szklanym słoiczku. Druga sprawa jest taka, że produkt naturalny i plastikowe opakowanie trochę się ze sobą gryzie.

mus do twarzy peach&amber

Ochronna pomadka do ust z olejem konopnym – Cannamea, 19,00 zł/5 g Jestem w trakcie kuracji Izotekiem. W związku z tym moja skóra wygląda jak niepowtarzalny dowód na istnienie reptylianów. Najbardziej obrywa się skórze dookoła ust. Dlatego każde pomadki przyjmuję bez najmniejszego wybrzydzania. Pomadka jest bardzo przyjemna w stosowaniu, działa łagodząco na ranki przy ustach. Nawilża i wygładza wszystkie niepożądane suche skórki.

pomadka z olejem konopnym

Kiedy zobaczyłam ten produkt, oczy mi się zaświeciły jak miliony monet – bo ja naprawdę lubię brokat. Jestem jak sroka. Jak coś się błyszczy i mieni w słońcu, to mam radochy jak głupia. Naturalny suchy olejek z biodegradowalnym brokatem Bioglitter PURE mini roll’ on – BG Cosmetics, 19,90 – 21,90 zł/ 10 ml Opakowanie jest szklane, w środku posiada metalową kulkę, która rozprowadza produkt. Istnieje możliwość wykorzystania ponownie fiolki. Mam już nawet kilka pomysłów, co zrobię po wyczerpaniu suchego olejku. Niestety cały czar prysł, kiedy posmarowałam nim skórę. Na moje srocze potrzeby, brokat jest zbyt delikatny. Preferuję również produkty wegańskie, ten do takich się nie zalicza. Mimo wszystko produkt wykorzystam, muszę tylko pogłówkować nad jakimś zastosowaniem dla niego.

glitter pure, brokat ekologiczny

Mam sporawe obawy co do peelingów, zwłaszcza tych mechanicznych. Takiego jak ten peeling nigdy wcześniej nie widziałam. Peeling z fasolki adzuki z pyłkiem pszczelim do twarzy i ciała – Flore Sensual, 45,00 zł/45 g na pierwszy rzut oka wygląda jak owsiane ciasteczko. Na zdjęciu z kolei przypomina kulkę z farfoclami, wyciągniętą z piaskownicy. Zapach całkiem przyjemny, chociaż łatwo rozkrusza się w dłoniach. Peeling składa się z masła shea, masła kakaowego, fasoli adzuki oraz cukru trzcinowego. Nie wiem, czy będę miała odwagę zastosować go do twarzy, ale do ciała już na pewno.

peeling do twarzy i ciała

Ostatni produkt jest dla mnie największym rozczarowaniem. Olejek legendarny MIX – Natura Receptura, 6,99/10 ml jest mieszkanką pięciu olejków: goździkowego, cynamonowego, eukaliptusowego, cytrynowego i rozmarynowego. Olejek jest przeznaczony do aromaterapii. Obawiam się, że z powodu tego zapachu nie użyję go szybko. Mieszanka zapachowa przypomina trochę olejki do ciast, chociaż  one mają już lepszy zapach.

olejek do aromatoterapii, kwiecień 2020

Lubię naturalne kosmetyki. W związki z ich wysoką ceną nie zawsze mam ochotę zamawiać na oślep. Kupno jednego kremu za sto złotych, który później ma leżeć nieużywany, jest dla mnie przytłaczającą perspektywą zmarnowanych pieniędzy. Naturalnie z pudełka zachęciło mnie tym, że mogę odkryć nowe marki. Znam już wiele firm kosmetycznych i trochę w głębi serca marzyłam, że trafię na coś z auny, czterech szpaków, a może nawet marek z jeszcze wyższych półek. Dla jasności nie nastawiłam się na określone produkty, ale moje oczekiwania rosły z każdym dniem. Niestety ¾ kosmetyków jest zupełnie nietrafionych. Jestem rozczarowana, ale może jeszcze kiedyś sprawię sobie podobną niespodziankę. Myślę, że takie pudełko, może być świetnym prezentem dla dziewczyny lub przyjaciółki. Raz na jakiś czas może to sprawić przyjemność. Daleka jestem jednak od kupowania takich  atrakcji co miesiąca. Muszę jednak pochwalić naturalnie z pudełka. Paczuszka jest estetycznie zapakowana. Nie ma w nim grama plastiku. Chociaż produkty dla mnie są mało trafione, większość kosmetyków jest wegańska. Nie trafiło mi się to kwietniowe pudełko, ale może za jakiś czas spróbuje ponownie.

A co Wy sądzicie o kwietniowej edycji?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza