czwartek, 2 lipca 2020

DOM JUTRA W SZCZECINIE


Dom Jutra to stara kamienica, która została zamieniona w futurystyczny sen wszystkich miłośników ekologii. Sześć pomieszczeń, dziesiątki zachwycających rozwiązań i jedno marzenie o lepszym życiu. Tak w skrócie można opisać pierwszy w Europie ekologiczny dom, zaprojektowany przez Ikea. 


Jeśli jesteś miłośnikiem kamienic, to ta z całą pewnością podbije Twoje serce. Wysokie sufity, wielkie przestrzenie i parkiet ułożony w jodełkę. Dom Jutra to jednak coś więcej niż urokliwa kamieniczka w Szczecinie. 


PRZEDPOKÓJ


Pierwsze, na co zwrócisz uwagę po wejściu do Domu Jutra to multum zielonych kwiatów i śpiew ptaków. W przedpokoju można będzie zamówić ciastko i kawę (teraz ze względu na epidemię sprzedaż żywności jest wstrzymana). Po lewej stronie znajduje się domowy kompostownik, w którym dzielnie pracują dżdżownice kalifornijskie. Kompostownik działa bez przerwy, wrzucane są do niego regularnie obierki. W ten sposób łatwo przekonać gościa, że domowe kompostowniki nie wydzielają przykrego zapachu, o co martwi się większość osób. W przedpokoju znajduje się również lodówka jadłodzielni. Jest to więc kolejny punkt na mapie Szczecina, gdzie można pozostawić za dużą ilość jedzenia lub odebrać coś pysznego dla siebie. 






W korytarzu stoi również szafa, w której będzie można zostawić lub zgarnąć dla siebie ubrania, zabawki lub inne przedmioty. Podzielnia pełną parą. Ciekawe również jest to, że w Domu Jutra znajduje się punkt wymiany kwiatów lub sadzonek. Funkcjonuje to na podobnej zasadzie co jadłodzielnia i podzielnia. Przynosisz sadzonki kwiatów lub adoptujesz roślinkę do własnego użytku. 


POKÓJ ROZKOSZY RELAKSU


Zdecydowanie najlepszym pokojem, jaki powstał w Domu Jutra, jest pokój relaksu. Okej, nazwę wymyśliłam sama. Może nazwa nie jest zbyt trafna, ale zdecydowanie brzmi lepiej niż pokój rozkoszy. Chociaż to drugie bardziej definiuje to, co przeżyłam, kiedy tam weszłam, a raczej, kiedy posadziłam swój tyłek na leżaku. No i mamy w jednym zdaniu rozkosz i tyłek. Wasza ciekawość co do tego, jak musi wyglądać ten pokój, już pewnie sięga zenitu, więc śpieszę z wyjaśnieniem. 


Pokój relaksu to chyba najmniejsze pomieszczenie w całej kamienicy. Znajdują się tam półki wypełnione książkami o tematyce less waste i ekologii. Na ziemi leżą poduchy, które układają się jak najwygodniejszy w świecie leżak. W tym pomieszczeniu najgłośniej słychać śpiew ptaków. Można więc zalegnąć na wygodnym siedzeniu, z kawą, ciastkiem i dobrą książką. Tutaj nie kończą się atrakcje. Futurystyczny sen dopiero się zaczyna. Pokój jest wyposażony w specjalne lampy, ukryte za białymi żaluzjami, które emitują światło dzienne (nie są więc męczące dla oczu), a do tego nasz organizm zachowuje się tak, jakby przebywał na słońcu produkuje witaminę D3. 




Pokój relaksu jest przechodnim pokojem do pomieszczenia, w którym można wyhodować własne rośliny w tym grzyby. Na drewnianych półkach znajdują się zioła i nasiona. Każdy może zasadzić nową roślinkę. Najciekawsza jednak jest dla mnie przeszklona szafa, w której rosną boczniaki. Rośliny są zbierane regularnie i wykorzystywane w trakcie kursów z kuchni wegetariańskiej i wegańskiej. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest również akwarium bez filtra. Akwarium jest połączone rurkami z doniczkami w taki sposób, że to, co wyprodukują rybki, trafia do kwiatów i na odwrót. Wszystko tam żyje ze sobą w symbiozie. Ikea nie obeszła się również bez bajerów moim zdaniem zbędnych, ale jakże efektywnych. W większych doniczkach została zamontowana zadymiarka do kwiatów. Ona zamienia wodę w parę, z której kwiat pobiera wszystko to, co jest mu niezbędne. 








Wspomniałam o warsztatach z kuchni roślinnej, więc wspomnę szybko o tym, że w Domu Jutra często odbywają się warsztaty i wykłady dotyczące szeroko pojętych tematów ekologii. 


POKÓJ MAJSTRA


W kamienicy nie zabrakło również pomieszczenia majstra. Jest to pokój, gdzie znajduje się kilka biurek i sprzęt do majsterkowania. Zapewne w tym pomieszczeniu będą odbywać się warsztaty techniczne. Uwagę przykuwa jednak półka, która wspomaga wzrost kwiatów. Czas wyrośnięcia od nasionka do pełnej roślinki to tylko 15 dni. Dzieje się tak za pomocą specjalnych doniczek, które same rozprowadzają wodę. Na końcu podłużnych doniczek, w których znajduje się kilkanaście sadzonek, jest specjalny otwór, do którego nalewa się odmierzoną ilość wody. Zioła oświetlane są przez specjalne lampy, które dostosowują się do potrzeb roślin lub świecą na czerwono, kiedy brakuje im wody. Jest to technologia, która znacznie ogranicza zużycie wody i z całą pewnością pozwala wyprodukować więcej ziół w mniejszym czasie. 









Dom Jutra wyposażony jest również w toaletę, łazienkę i pokój “aulę”, w której odbywają się wykłady. Większość mebli w tej kamienicy jest wykonana z recyklingowanego plastiku. Będąc już przy plastiku, chciałabym omówić kilka rzeczy, które moim zdaniem nie są idealne. Niestety, ale większość przedmiotów jest plastikowych. Jeśli chodzi o meble, mam pewność, że zostały wykonane z recyklingu. Jednak nie mam takiej pewności co do wszystkich doniczek i innych pojemników na kwiaty. Podobna sprawa ma się z elektroniką. Zioła rosną dzięki sztucznemu oświetleniu. Człowiek “doładowuje” się w pokoju, w którym wszystko zaprojektowane jest tak, aby czuł się, że jest na świeżym powietrzu. Szpilkę wbija również nagranie ptaków puszczone z głośników. Nie zrozumcie mnie źle, cały Dom Jutra i wszystkie te zabiegi, które zostały tam zastosowane, są bardzo miłe i relaksujące. Zimą i jesienią będzie miło położyć się na poduchach w “dziennym świetle” i posłuchać śpiewu ptaków, mimo wszystko jest to tylko imitacja prawdziwego życia. Najbardziej przykre jest to, że w czasach kiedy jakość powietrza jest coraz gorsza, temperatura coraz wyższa, a zamiast śpiewu ptaków, słyszymy szum samochodów, wykreowanie sobie natury w przyszłych domach jutra, będzie jedyną alternatywą. 


Gdyby jednak ktoś dał mi możliwość zamieszkania w domu jutra, nie zastanawiałabym się nawet przez sekundę. Kilka razy w moich postach wspominałam, że jestem mieszczuchem z krwi i kości. Życie na wsi, w głębi lasu, lub na jakimś odludziu, nie jest moim marzeniem. Kocham miasto i cieszę się, że jest alternatywa dla “rzucenia wszystkiego i zamieszkania w Bieszczadach”. 


Plastik nie jest też największym antagonistą w życiu każdego człowieka. Problemem jednak jest to, że nie potrafimy używać go z głową. Dom Jutra nie jest wolny od plastiku, ale z całą pewnością jest zastosowany tam mądrze. Jeszcze jedna rzecz sprawia, że ta kamienica stała się domem moich marzeń i jest to minimalizm. W całym Domu Jutra nie ma ani jednej zbędnej rzeczy. Mimo to dom nie wygląda na pusty, wręcz przeciwnie. Panuje w nim ciepło i prawdziwa domowa atmosfera. Marzę o tym, aby mój przyszły dom, miał jak najwięcej z Domu Jutra. 






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza