niedziela, 27 września 2020

|WYWIAD| ADOPCJA PSÓW — OCZAMI OPIEKUNA

 


PSIAKI ADOPCIAKI

Nie jesteśmy właścicielami zwierząt, tylko ich opiekunami. Taka świadomość sprawy jest coraz większa. Coraz więcej ludzi pokazuje, jak wygląda opieka nad adoptowanymi zwierzętami. Udowadniają, że zwierzę ze schroniska jest wulkanem miłości, ale to również ciężka praca. Jedną z takich osób jest Marika, która od roku prowadzi Instagram @wyszczekanii, gdzie można zobaczyć, jak wygląda życie dwóch niesfornych, ale bardzo rozkosznych czworonogów. Marika od niedawna prowadzi również bloga, gdzie opisuje życie Benka i Mirabelki – bohaterów dzisiejszego wywiadu.







Może na samym wstępie opowiesz coś o bohaterach dzisiejszej rozmowy, czyli Benku i Mirabelce, jak do Ciebie trafiły?

Benek jest u mnie dłużej, bo we wrześniu mijają 4 lata, od kiedy mam go u siebie. Przygarnęłam go ze wsi, od Pani, która delikatnie mówiąc, powiedziała, że musi się pozbyć szczeniaków. Nie było czasu na myślenie, bo w grę mogło wchodzić jego życie i tak został już ze mną. Podobnie było z Mirabelką. Ją adoptowałam, jak była już dorosłym psem. Tym razem dopiero rozglądaliśmy się za drugim zwierzakiem, ale dowiedziałam się, że jest zamknięta w schronisku bez wolontariatu, a do jedzenia dostaje zlewki, bo właściciel schroniska nie przeznacza pieniędzy na to, co trzeba. Nikt jej ogłoszeniem się nie interesował, więc postanowiliśmy być jej „bohaterami”. W tej chwili jest z nami już 1,5 roku.

Wiadomo coś więcej o życiu Mirabelki? Jak trafiła do tego pseudoschroniska, jakie miała „dzieciństwo”?

W książeczce miała wpisane 7 lat, co kompletnie nie było prawdą, bo wspólnie z weterynarzami na podstawie jej uzębienia uznaliśmy, że jej szacowany wiek to około 2/3 lata. Prawdopodobnie tułała się po wsi, będąc przepędzaną między domami. Trafiła do nas cała w pchłach, brudna i w ciąży. W sumie nie wiedzieliśmy o niej nic, oprócz tego, jak wygląda ze zdjęć. Nie było nawet możliwości spaceru zapoznawczego.

Jak Benek przyjął psią siostrę?

Benek był szczęśliwy, cieszył się, aż za bardzo. Mirabelka za to rzuciła się na niego z zębami na dzień dobry. Ale przyzwyczajenie się do siebie zajęło im około tygodnia. Teraz są nierozłączni, ich zabawy zaczynają się, jak wstają i w zasadzie trwają cały dzień z małymi przerwami.

Myślisz, że zachowanie Mirabelki było wywołane traumatyczną przeszłością?

Zdecydowanie, do tej pory boi się wielu rzeczy, ale wszystko wypracowujemy. Staramy się wyprowadzić ją na prosto z codziennymi czynnościami. Właśnie przez to, że była zdana na siebie, jest bardzo ostrożna. Rzeczy takie jak zła pogoda, głośne dźwięki, albo psy powodują u niej strach, a co za tym idzie reakcję obronną. Pamiętam, że pierwszego dnia nie była w stanie nawet iść po chodniku obok jadących samochodów. Teraz nie sprawia jej to problemu.



W jaki sposób wygląda takie uczenie psa i jak udaje Wam się przekazać jej to, że nie ma czego się bać? Benek jest dla niej wzorcem, czy więcej pomaga Wasza praca?

Przede wszystkim, trzeba dać jej wsparcie. My Mirę przytulamy, jak idzie burza. Wiele ludzi mylnie myśli, że coś takiego wzmacnia strach psa, ale jeśli my nie będziemy dla niego oparciem w sytuacji kryzysowej, pies nie przyjdzie po pomoc do nas, tylko ucieknie. Warunkowanie pozytywne poprzez zabawę lub najprostszy trening podstawowych komend, takich jak siad, żeby odwrócić uwagę. Ale faktem jest, że to Benek odegrał największą rolę w tym wszystkim. Pokazywał jej, że nie trzeba się bać wielu rzeczy. Do tej pory Mira czuje się pewniej, gdy wychodzimy z Benkiem i nią, niż sama.

To niesamowite, jaka między nimi zrodziła się więź! Czy nie bywają o siebie zazdrosne?

Mira jest paskudą, jeśli chodzi o zazdrość. Ona zawsze chce być w centrum uwagi i jak słyszy, że ktoś zajmuje się Benkiem, to zaraz przybiega. Benek jest bardzo delikatny z charakteru, więc zawsze jej ustępuje, ale staramy się nie pozwalać jej na kontrolowanie sytuacji i wzmacniać pewność siebie Benia.

Czy w czymś jeszcze bywają problemowe? Kto w tym psim związku ma więcej za uszami?

Problemowi bywają oboje, niestety. Miry przewinienia są dla nas zdecydowanie bardziej kosztowane. Benek bywa niesforny, gdy ekscytuje się do innych psów, przez co strasznie szczeka i ludzie odbierają to, jako zachowanie agresywne. Nie lubi też być zaczepiany przez obcych i potrafi na nich naszczekać, a przez jego uroczą mordkę jesteśmy zaczepiani dość często. Przy nas Mira jest aniołkiem, zarówno w domu, jak i na dworze. Niestety swoje emocje, gdy nas nie ma, rozładowuje poprzez niszczenie rzeczy takich jak kanapa, zabawki, koce, ubrania, generalnie wszystko, co wejdzie jej w zęby w danym momencie.

To was zmusza do częstej wymiany rzeczy, czy staracie się naprawiać?

Gdy tylko jest taka możliwość, staramy się naprawiać. Jeszcze niedawno cerowałam dziury w kanapie, ale na dany moment są tak duże, że musimy je zasłaniać kocami. Staramy się minimalizować jej zniszczenia i nie zostawiać przedmiotów w jej zasięgu, gdy wychodzimy. Bywa różnie, to co się da, wykorzystujemy do innych celów lub naprawiamy. Na przykład ze zniszczonych koców można zrobić szarpak do zabawy dla psów, który moim zdaniem zawsze trzyma się lepiej, niż te gotowe z zoologicznego.


Ze zniszczonych koców można zrobić szarpak do zabawy dla psów, który moim zdaniem zawsze trzyma się lepiej, niż te gotowe z zoologicznego.

Dużo macie takich zabawek dla psów DIY, czy więcej jednak kupnych?

Doświadczeni ilością zniszczonych zabawek przez Mire, inwestujemy tylko w sprawdzone i zrobione z wytrzymałych materiałów. Takich jest mało na rynku, ale na przykład kongi do wypełniania karmą sprawdzają się super, mamy je już od adopcji Miry, a wciąż się świetnie trzymają. Nie kupujemy szarpaków i pluszaków. Często robię szarpaki ze skrawków materiału albo liny jutowej. Z kocy i starej wycieraczki można też zrobić matę węchową.

Tak mniej więcej Mira i Benek ile mają łącznie zabawek? Staracie się wprowadzić minimalizm w kwestii psich przedmiotów, czy nie umiecie się powstrzymać od rozpieszczania?

Ciężko powiedzieć. Mamy kilka do podawania jedzenia, żeby ich zmęczyć, jak wychodzimy z domu. Nie kupujemy nic pod wpływem chwili, więc myślę, że panuje w tym minimalizm. Oboje najbardziej lubią szarpaki. Ich nie liczę, bo są na bieżąco niszczone przez Mirę, ale po to też są, żeby rozładowała na nich swoje napięcie. Świetne też są zabawki na psią inteligencję, je wykorzystujemy jako element treningu i pies musi pogłówkować jak tu wyjąć smakołyka. One działają w ten sposób, że trzeba coś przesunąć czy podnieść, żeby pokazał się smakołyk. Psy wolą zdobywać posiłek, niż dostawać go ot, tak w misce, bo to zaspokaja też ich instynkty. Takich mamy na dany moment dwie, ale gdy nam się znudzą, chciałabym je sprzedać na psiej grupie społecznościowej, lub wymienić się na jakieś inne, których nie mieliśmy okazji wypróbować.

Z tego, co mówisz, wydajesz się razem ze swoim chłopakiem bardzo świadomymi opiekunami, staracie się dać im coś więcej niż tylko jedzenie i miejsce do snu. Skąd czerpiecie wiedze na temat psychiki psów?

Do czerpania wiedzy zmusiła mnie trochę Mirabelka, muszę sprostać jej wymaganiom, żeby mieć na czym siedzieć, jak wrócę do domu. Chyba największym źródłem był dla mnie internet, czytanie blogów i Instagram. Korzystamy też z usług behawiorysty, więc ciągle się doskonalimy.

Widzisz dużą przemianę w zachowaniu swoich psów, od kiedy stosujesz zalecenia behawiorystów?

Częściowo tak, ale nie udało nam się wprowadzić wszystkiego w życie. Dużą przeszkodą okazało się niestety zdrowie Mirabelki, bo w lutym tego roku bardzo się rozchorowała. Okazało się, że ma nieswoiste zapalenie jelit na tle alergicznym, przez co musieliśmy przystopować z treningami i karmić ją specjalną weterynaryjną karmą. Na szczęście powoli wracamy do normalnego żywienia, na pewno bardziej aromatycznego dla niej, przez co będzie większa motywacja do treningów.

Dlaczego postanowiłaś założyć instagrama wyszczekanych i dokumentować życie swoich czworonożnych przyjaciół?

Instagrama założyłam po to, żeby śledzić rozwój Mirabelki, ale po pewnym czasie bardzo wkręciłam się w tę społeczność. Jak się dobrze poszuka, można zdobyć dużo wartościowych informacji zarówno o wychowywaniu psów, jak i fotografii zwierząt. Bardzo interesuje się psią fotografią i robiąc im zdjęcia, rozwijam też swoje umiejętności, a to sprawia mi frajdę.

Kiedyś na swoim Instagramie pokazałaś szampon dla zwierząt w kostce. Czy zero waste produkty sprawdzają się w psiej pielęgnacji?

Jak najbardziej się sprawdzają. Ten szampon mamy do tej pory, jest bardzo wydajny. Naturalne składy dają gwarancje tego, że skóra psa nie będzie sucha czy podrażniona, bo jest tam dużo olejków.



Twoje psiaki lubią kąpiel, czy są z tych, które unikają wody?

Nie przepadają za tym, ale tolerują. Taplać się nad jeziorem czy w kałuży, to już zupełnie inna sprawa, wtedy zabawie nie ma końca.

Na samym początku wspomniałaś, że wzięcie Benka było sprawą jego życia lub śmierci. Wiesz, co się stało z pozostałymi szczeniakami?

Niestety nie mam pojęcia. Gdy tylko odjechałam, Pani zablokowała mój numer. Próbowałam się z nią skontaktować, bo jako maleństwo miał infekcje uszu. Weterynarz prosiła, żebym przekazała właścicielce, że wszystko musiało się zacząć od matki i zapewne cały miot ma infekcję. Niestety, nie udało mi się skontaktować, na SMS też nie dostałam odpowiedzi. Okłamała mnie co do jego wieku, miał ledwo 5 tygodni, a psiaki powinny być przy matce przynajmniej do 8. Pewnie bała się, że chce jej oddać malucha.

Miałaś bardzo dużo przejść ze swoimi zwierzakami i dużo pracy, ale domyślam się, że nie żałujesz niczego. Wyobrażasz sobie życie bez nich?

Jasne, że nie wyobrażam sobie życia bez nich. Dzięki nim jest zawsze wesoło, a przy okazji wiele uczą. Mam maszynę do szycia. Uszyłam już dla psiaków kilka posłań, saszetki na smakołyki, ozdoby do zdjęć. Nawet robienie smakołyków na własną rękę jest ciekawe.

Bardzo się cieszę, że Mira i Benek pojawiły się w Waszym życiu, a raczej, że to Wy pojawiliście się w ich. Jesteście ich bohaterami, ale niestety też jesteście potwierdzeniem tego, jak wielu ludzi jest potworami. Mira była wielokrotnie niechciana, przebywała w pseudoschronisku, Benek miał więcej szczęścia, bo szybciej Was poznał. Nie czarujecie, że opieka nad zwierzętami to sielanka, ale udowadniacie, że jest to również ogromne szczęście i ogromne pokłady miłości. Masz jakieś słowa zachęty dla osób, które wahają się nad adopcją psa lub kota?

Myślę, że każdy problem związany z adopcją da się rozwiązać. Na pewno „naprawianie” psychiki skrzywdzonego zwierzęcia nie będzie najłatwiejsze. Nie można się spodziewać tylko i wyłącznie wdzięcznego pieska za to, że nie jest już za kratami. Ale takie zwierzę może odkryć naszą drugą stronę i pokazać jak ciekawa jest praca z kotem lub psem, wystarczy przebić się przez skorupkę nieśmiałości adopciaka.

Super, dziękuję za rozmowę!

Ja również!

Bardzo dziękuję Marice za poświęcony czas. Koniecznie odwiedźcie Instagram wyszczekanych, bo nie kłamiąc, Instastories z przygodami tych dwóch psiaków, jest świetną rozrywką!

 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza