sobota, 3 października 2020

NIEWIDZIALNY GDAŃSK



Wejść na krótką chwilę do świata niewidomych, czy to możliwe? Możliwe! Razem z koleżankami miałam przyjemność – i to słowo nie jest tutaj przypadkowo – zobaczyć świat wszystkimi zmysłami, z wyjątkiem tego jednego – wzroku.  

Co prawda świat ten był wersją demo, najłatwiejszym poziomem z samouczkiem, który co krok podpowiada Ci, jak wykonywać zadania. Moim samouczkiem była Pani Agnieszka, która wzrok traciła stopniowo, a dziś jest codziennie w Niewidzialnym Gdańsku, aby pokazać swój świat innym.

NIEWIDZIALNY GDAŃSK

Niewidzialny Gdańsk jest miejscem, gdzie zostajemy wprowadzeni w zupełną ciemność, tam musimy się odnaleźć w zupełnie codziennych sytuacjach. Czy to jest łatwe? Nie, bo chociaż na co dzień robię to wszystko z palcem w nosie, to tutaj sprawa miała się zgoła inaczej. W przeciągu kilku pierwszych sekund odczuwałam setki emocji jednocześnie.

EMOCJE

Początkowo cieszyłam się jak dziecko, bo to coś nowego, ekscytującego i dla mnie – nietypowego. Uniesienie szybko dopadła panika. Kiedy zrozumiałam, że jestem w zupełnej ciemności moja wyobraźnia wyostrzyła się milionkrotnie. Serce zaczęło bić szybciej, a moje ręce nerwowo szukały koleżanek. Chciałam tylko wiedzieć, że nie jestem w tej ciemności sama, że ktoś jest obok mnie. Później usłyszałam głos Pani Agnieszki, a mnie zalała fala spokoju. Miałam już stuprocentową pewność, że nic mi się nie stanie, a to tylko „eksperyment w kontrolowanych warunkach”. Spokój również nie trwał długo, bo zaraz przyszła ogromna irytacja, że nie umiem wykonać tak prostych czynności. Później, później już była tylko dobra zabawa i ciekawość.

TEN CHOLERNY LATAJĄCY ŁUK

Śmiejcie się lub nie, ale przez cały czas odnosiłam wrażenie, że nad moją głową unosi się latający łuk, który tylko czeka, żeby niespodziewanie przywalić mi w głowę. Mogę posunąć się nawet do stwierdzenia, że czułam jego oddech na karku. To uczucie towarzyszyło mi od samego początku, aż do końca, Ja się schylam, a tam łuk. Skręcam, a tam łuk. Robię krok do przodu, do tyłu, siadam, oddycham, wszędzie ten cholerny łuk.

Wielokrotnie w domu, budząc się jak jakaś emerytka o 4 w nocy, potrafię w zupełnych ciemnościach i bez problemu odnaleźć łazienkę, a następnie szybkim i prężnym krokiem – uciekając przed duchami – zmierzam w kierunku duchoodpornej kołdry. Trasę znam na pamięć, wiem mniej więcej, za ile będą drzwi i wiem, że nie wpakuje się w nie rozpędzona jak pociąg. Tutaj jednak byłam na obcym terenie, skazana na większe przestrzenie niż odcinek z łóżka do toalety. Łuk więc postanowił mi towarzyszyć na każdym kroku. Czułam się niepewnie, przez co wszystko wykonywałam wolno i ślamazarnie. Zupełnie inaczej niż Pani Agnieszka. Chociaż nie widziałam jej, to wyobrażałam sobie, jak zgrabnie przemieszcza się między wszystkimi przeszkodami. Nie widziałam, ale czułam, z jakim spokojem i pewnością porusza się w tym świecie, który mnie paraliżował.

TOP SECRET

Nie mogę Wam zdradzić, co dokładnie działo się w tych ciemnościach i jakie zadania musiałyśmy wykonać wspólnie z koleżankami. Myślę jednak, że nikt się nie pogniewa, jeśli uchylę rąbka tajemnicy. Kiedy już trzeba było kończyć zabawę, była chwila na rozmowę. Siedziałyśmy w ciemności i rozmawiałyśmy, a że z natury jestem wnikliwą dziewuchą, to gdyby nie ograniczający nas czas, zagadałabym Panią Agnieszkę na śmierć. Byłam ogromnie ciekawa jej świata, miałam wiele pytań. Chciałam wiedzieć, jak sobie radzi, co jej sprawia trudności, co wkurza, a co lubi. W tej fali pytań były też takie ciepłe babskie pogaduchy, w których dowiedziałyśmy się o tym, jak poznała swojego męża lub to, gdzie uczą się jej córki.

Bycie niewidomym to nie tylko wieczna walka z trudnościami świata i przeklętymi hulajnogami, które byle jak parkowane są na chodnikach. To również – co nie powinno być zaskakujące – rodzinne życie, ciepła herbatka pod kocykiem, imprezy przy wódeczce, kłótnie przy grach planszowych i rozdrabnianie resztki mydła z wodą, żeby starczyło jeszcze na kilka myć – to robi każdy, bez wyjątku.

NIEWIDZIALNE OTWIERA OCZY

Cały ten eksperyment otworzył mi oczy i pokazał dwie istotne rzeczy. Po pierwsze trzeba być wdzięcznym i umieć docenić swoje zdrowie. Po drugie nie można być ignorantem. Kiedyś na wiele rzeczy machnęłabym ręką. Teraz na tak wiele niepozornych rzeczy będę zwracać większą uwagę. Chociażby na to, aby nie odkładać hulajnogi byle gdzie, albo na lepsze przystosowanie mojego bloga dla osób niedowidzących lub niewidomych. Chociaż wprowadzenie takich zmian, zajmie mi pewnie dużo czasu, to i tak warto.  

WSPÓLNIE SPĘDZONY CZAS

Długo zachwycałam się tym projektem. Jeszcze długo po wizycie opowiadałam wszystkim, gdzie byłam i jak bardzo mi się podobało.

Jeśli zastanawiasz się, co akurat zrobić z nadwyżką wolnego czasu i akurat jesteś w Trójmieście, to koniecznie odwiedź Niewidzialny Gdańsk. Jest to świetne miejsce, zwłaszcza dla młodzieży i starszych, którym czasem trzeba przypomnieć, że świat nie kręci się tylko dookoła nich.

 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza