sobota, 23 stycznia 2021

Sens naszych słów



Tłuste krówsko, uparta jak osioł, brudna jak świnia to tylko nieliczne przykłady, które pokazują, jak pejoratywnie stały się dla nas niektóre określenia. W naszym słownictwie obrywa się nie tylko zwierzętom. 

Zwierzęta zawsze kojarzyły mi się z czymś dobrym. Uważałam je za inteligentne i czujące stworzenia. Taki stan rzeczy chyba wyniosłam z domu. Do dzisiaj pamiętam, że moja mama zawsze powtarzała, że krowy mają piękne oczy. Kiedy więc powiedziałam jednej swojej koleżance „masz rzęsy jak u krowy” na losy całego świata, nie potrafiłam zrozumieć jej oburzenia. Przecież krowy mają piękne długie rzęsy. Dlaczego więc moje - wydawałoby się - logiczne stwierdzenie, wywołało tyle konsternacji?


Oczy krowy


Krowa w końcu od zawsze była ucieleśnieniem paskudztwa. To samo tyczy się pozostałych zwierząt hodowlanych. W naszej potocznej mowie te negatywne określenia tak bardzo weszły w codzienność, że postrzeganie zwierząt jako brudnych i leniwych, stało się czymś naturalnym. 


Nic dziwnego więc, że kiedy pojawia się dyskusja na temat praw zwierząt słychać krzyki, że to przecież tylko zwierzęta. Ciężko jest dojrzeć dobro w istotach, które od lat noszą metkę usposobienia zła. A gdyby się tylko przyjrzeć zachowaniu zwierząt, to można dojrzeć w nich prawdziwe piękno. 


Słowa potrafią bardzo mocno przedrzeć się do naszego światopoglądu. Kto kiedyś nie usłyszał takich stwierdzeń jak „nie płacz jak baba” i „nie bądź cipa”. Dlaczego właśnie kobiece cechy oznaczają słabość? Może właśnie chłopaku, powinieneś czasem wypłakać się jak ta przysłowiowa baba. Niech Ci łzy ciekną ciurkiem, masz w końcu prawo do złości, gniewu i bezradności. Płacz rozładowuje nasze emocje, ostatecznie nas uspokaja i pozwala zacząć racjonalnie myśleć. Gdyby się więc nad tym zastanowić, to te wszystkie „płaczące baby” ostatecznie zawsze podejmą właściwe decyzje.   



Kobiety nie są słabe 

Gdyby przyjrzeć się rodzinnym historiom to właśnie kobiety decydują się na opiekę nad swoim chorym dzieckiem lub schorowanym rodzicem. Latami więc pielęgnują, leczą i dbają o osoby, które nawet nie są w stanie okazać im miłości. W przypadku wielu chorób umysłowych lub tych wywołanych starością może dochodzić również do agresji wobec opiekunki. One to wszystko znoszą. Chociaż po latach pozostają wrakami, wymęczonymi swoją troską i miłością. Kobiety potrafią  nosić na swoich barkach prawdziwy ciężar. Dla mnie jest to oznaka prawdziwej siły, której nie może wykrzesać z siebie niejeden mężczyzna. Chociaż zdarzają się piękne wyjątki. 



Cipa stała się słowem obraźliwym. Obelgą, którą unikają silni macho. Gdyby jednak słowo to miało oddawać prawdziwą siłę kobiet, a nie tą wykreowaną przez mizoginistyczny świat, to może współcześnie określenie kobiecych narządów oznaczałoby coś zupełnie innego. 


Ale dziwka! 


Moja ciocia miała cudowny dar nadawania negatywnym zwrotom pięknych znaczeń. „Wieśniara” tak bardzo przyjęło się w moim domu, że tym słowem obdarzamy każdego szczęściarza. Masz dobrą pracę? Chodzisz na siłownie? Masz piękny dom, samochód i dzieci? W mojej rodzinie nie jesteś więc synonimem sukcesu, jesteś najzwyklejszym wieśniakiem! I noś to słowo z dumą, bo jeśli padnie ono z naszych ust, to znaczy, że naprawdę budzisz podziw. 


Niedawno moi rodzice przytoczyli mi pewną historię. Kiedy byłam małym dzieckiem, mającym kilka dni, moja ciocia na mój widok wykrzyknęła - ale dziwka! No cóż, prawdopodobnie czytając taki opis, niejednemu z was wyskoczyły oczy ze zdziwienia. Bo jak to tak, do małego dziecka wyzwiskami? W 1995 nikogo z obecnych - a już zwłaszcza mnie - nie obruszyły te słowa. Dziwka bowiem w ustach mojej cioci oznaczała dziarską, fajną dziewuchę. Nim jednak rzucicie się w moją stronę z takim komplementem, dajcie sobie na wstrzymanie. Co w słowniku mojej cioci było pozytywnym określeniem, niekoniecznie musi tak brzmieć z waszej strony.


Kłamstwo powielane wiele razy sprawia, że po czasie postrzegane jest jako prawda. Ile więc to żarcików i niewinnych dowcipasków rzuconych bez namysłu na temat blondynek, złych żon gnębiących swoich mężów, czy mniejszości seksualnych sprawiło, że dzisiaj postrzegamy pewne grupy ludzi tak, a nie inaczej. Nasze słowa w pewien sposób formują nasze otoczenie i jego postrzeganie. One mają moc. Potrafią budować i bardzo szybko niszczyć. Tylko od nas samych zależy to, jaki świat chcemy kreować. 





Chciałabym bardzo pięknie podziękować mojej przyjaciółce za przygotowanie dla mnie ilustracji do tekstu. Jeśli jesteście ciekawi jej prac, to zapraszam na Instagram Patrycji @portretowani 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza